Licznik odwiedzin

wtorek, 22 października 2013

Po co bierzmowanie ? (3)

Kod miłości...

Młodzież często mówi mi, że w kościele nudzą ich czytania, teksty liturgii mszy świętej czy pobożne modlitwy. Otóż problem polega na tym, że Kościół daje nam do ręki teksty, które napisali ludzie zakochani w Bogu, napełnieni Duchem miłości. Aby te słowa mogły i nas zafascynować, też musimy być zakochani w Bogu. Pewnego dnia odwiedziłem przyjaciela, szczęśliwego ojca trzech uroczych dziewczynek. Przy stole wręczył mi kartkę papieru, na której widniały jakieś bazgroły. Zapytałem: a co to jest ? On oburzył się prawie i rzekł: nie widzisz co to jest ? To jest koń ! Koń ? A z której strony ? – zapytałem lekko zdezorientowany. Ty się nie znasz na rysunku ! Zobacz, to jest koń w biegu . Przecież to genialne ! To dziecko ma nieprzeciętny talent... Pomyślałem potem: patrzyliśmy na ten sam rysunek. Dlaczego on się nim zachwycał, a ja nie ? Bo mój przyjaciel miał w sercu klucz do odczytania tego rysunku. Tym kluczem była miłość do jego córeczki. Aby odczytać to, co było napisane czy namalowane z miłością, trzeba w sercu mieć tę samą miłość. Nie zachwyci cię Pismo Święte, nie zachwyci msza święta, jeśli nie będziesz kochał Boga. Odpowiedz szczerze: czy kochasz Boga, czy czekasz na mszę świętą tak, jak na spotkanie z przyjacielem ? Czy kiedy zdarza ci się obrazić Boga, nie możesz z tego powodu zasnąć ?  Czy tracisz humor, jesteś załamany tym, że obraziłeś Tego, który cię kocha ?  Czy ty kochasz Boga ?



czwartek, 26 września 2013

Modlitwa do Ducha Świętego.

Duchu Święty, który przez chrzest
uczyniłeś mnie dzieckiem Bożym,
racz zstąpić na mnie
w sakramencie bierzmowania,
jak zstąpiłeś na apostołów
w dniu Zielonych Świąt.
Zamieszkaj na zawsze w mojej duszy,
z Twoimi darami.
Udziel mi daru mądrości,
rozumu i umiejętności,
daru rady i męstwa,
pobożności i bojaźni Bożej,
natchnij mnie duchem apostolskim,
żebym był dzielnym świadkiem Chrystusa,
mojego Pana.

wtorek, 17 września 2013

Po co bierzmowanie ? (2)

Odwieczne, nowe spojrzenie...

Spotykam wielu ludzi wierzących, nawet sumiennie praktykujących, którzy mają kłopoty w życiu religijnym. Często mówią, że ogromną przeszkodą jest dla nich to, że w kościele w zasadzie ciągle mówi się o tym samym. Taka sama msza święta, taka sama modlitwa, to samo na katechezie, nawet to samo w konfesjonale. Monotonia ta wywołuje znużenie, zmęczenie, brak zaangażowania, a nawet odejście od Boga.

Ktoś zwrócił mi uwagę na ciekawą rzecz: nudzą się rzeczy, a nie nudzą osoby. Dlaczego nie nudzi cię twój kolega, brat, sąsiad ? Możesz go nawet nie lubić, ale bardzo często chcesz o nim lub z nim porozmawiać. I te rozmowy są do siebie łudząco podobne. I to cię nie nudzi, bo to są żywi ludzie. I tu dochodzimy do sedna sprawy – jeśli na przykład Bóg czy Kościół są dla ciebie rzeczami, to prędzej czy później te „rzeczy“ cię nudzą. Aby to przełamać, trzeba odkryć prawdę, że Bóg to ktoś żywy ! Ktoś, kto codziennie chce mi powiedzieć coś innego. Ktoś, kto pozwala mi odkrywać na nowo swe Boże tajemnice. To osobowe spotkanie z Bogiem, to niesamowite doświadczenie Absolutu może dokonać się jedynie w Duchu Świętym.

Kim jest ta trzecia Osoba Trójcy Świętej ? Jest to Osoba równa Bogu i Synowi Bożemu. Jest On pełnym niepojętej, nieskończonej miłości „spojrzeniem“ Ojca na Syna i Syna na Ojca. Przyjąć Ducha Świętego

to niejako spojrzeć na Jezusa pełnymi fascynacji oczami Ojca, spojrzeć na Ojca, tak, jak widzi Go Jezus. By jednak tego ognia Bożej miłości doświadczyć, trzeba przyjąć Ducha Świętego.




piątek, 16 sierpnia 2013

Gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze. (Łk 12,34)

Miejmy zawsze serce, które pragnie przede wszystkim spotkania z Jezusem i miejmy zawsze ten
skarb, o którym mówi nam Ewangelia, że tam gdzie skarb, tam jest też twoje serce. 
Ewangelia św. Łukasza (Łk 12, 32-48) mówi nam o pragnieniu ostatecznego spotkania z Chrystusem, o pragnieniu, które sprawia, że jesteśmy zawsze gotowi, przebudzeni duchowo, ponieważ oczekujemy tego spotkania z całego serca, całymi sobą. Jest to podstawowy aspekt życia chrześcijańskiego. Jest to pragnienie, które my wszyscy, w sposób zarówno wyraźny, jak i ukryty, nosimy w sercach. My wszyscy mamy to pragnienie w sercu.
Ważne jest, aby także to nauczanie Jezusa postrzegać w konkretnej sytuacji egzystencjalnej, w której je przekazał. W tym przypadku ewangelista Łukasz ukazuje nam Jezusa, który wędruje ze swoimi uczniami do Jerozolimy, do swojej Paschy śmierci i zmartwychwstania i na tej drodze wychowuje ich, powierzając im to, co sam nosi w sercu - głębokie postawy swojej duszy. Są wśród nich oderwanie od dóbr ziemskich, ufność w opatrzność Ojca, i właśnie wewnętrzna czujność, czynne oczekiwanie na Królestwo Boże. Dla Jezusa jest to oczekiwanie na powrót do domu Ojca. Dla nas jest to oczekiwanie na samego Chrystusa, który przyjdzie, aby nas zabrać i zaprowadzić na święto bez końca, tak jak to uczynił ze swoją Matką Najświętszą Maryją Panną, którą zabrał do Nieba wraz z sobą.
Ewangelia ta pragnie powiedzieć nam, że chrześcijanin to ten, który nosi w sobie wielkie i głębokie pragnienie: spotkania się ze swoim Panem wraz z braćmi, towarzyszami drogi. A wszystko to, co Jezus nam mówi, streszcza się w słynnym Jego powiedzeniu: "Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze" (Łk 12, 34). Serce, które pragnie... Ależ my wszyscy mamy pragnienie! Biedni są ci, którzy nie mają pragnienia! Pragnienia pójścia dalej, aż po horyzont a dla nas, chrześcijan, tym horyzontem jest spotkanie z Jezusem, spotkanie właśnie z Nim, który jest naszym życiem, naszą radością, który nas uszczęśliwia.
Ale chcę wam zadać dwa pytania: po pierwsze, czy wy wszyscy macie serce pragnące, serce, które czegoś pragnie? Pomyślcie i odpowiedzcie w ciszy swego serca. Czy masz serce, które czegoś pragnie lub czy masz serce zamknięte, uśpione, znieczulone przez sprawy życiowe? Pragnienie: iść na spotkanie z Jezusem... I drugie pytanie: gdzie jest twój skarb, ten, którego pragniesz? Bo Jezus powiedział nam: "Gdzie jest wasz skarb, tam będzie wasze serce". I ja pytam: "Gdzie jest twój skarb?"
Co jest dla ciebie najważniejsze, najcenniejsze, co przyciąga moje serce jak magnes? Co przyciąga moje serce? Czy mogę powiedzieć, że tym czymś jest miłość Boga? Chęć czynienia dobra innym? Życia dla Pana i dla naszych braci? Czy mogę to powiedzieć? Każdy odpowiada w swoim sercu.
Ale ktoś może mi powiedzieć: ojcze, ależ ja pracuję, mam rodzinę, dla mnie najważniejsza jest troska o utrzymanie rodziny, o pracę... Oczywiście, to prawda i to jest ważne, ale jaka siła jednoczy rodzinę? To właśnie miłość Boga, a kto zasiewa miłość w naszym sercu? To właśnie miłość Boga nadaje sens małym codziennym obowiązkom, a także pomaga stawiać czoła wielkim doświadczeniom. To jest prawdziwy skarb człowieka. Kroczyć naprzód w życiu z miłością, z tą miłością, którą Pan posiał w sercu, z miłością Boga. I to jest prawdziwy skarb. Ale czym jest miłość Boga? Nie jest ona czymś mglistym, uczuciem ogólnikowym. Miłość Boga ma imię i oblicze: Jezusa Chrystusa. Jezus. Miłość Boga objawia się w Jezusie, gdyż nie możemy kochać powietrza... Czy kochamy powietrze, czy kochamy wszystko? Nie, jest to niemożliwe! Kochamy osoby, a osobą, którą kochamy, jest Jezus - dar Ojca wśród nas. Jest to miłość, która nadaje wartość i piękno całej reszcie, miłość, która daje siłę rodzinie, pracy, nauce, przyjaźni, sztuce, wszelkiej działalności ludzkiej. I nadaje sens także doświadczeniom negatywnym, ponieważ pozwala nam - ta miłość - przekraczać je, nie pozostawać więźniami zła, ale sprawia, że możemy je przezwyciężyć, zawsze otwiera nas na nadzieję. Otóż to - miłość Boga w Jezusie zawsze otwiera nas na nadzieję, na ów horyzont nadziei, na ostateczny horyzont naszej pielgrzymki. W ten sposób znoje i upadki znajdują sens. Również nasze grzechy znajdują sens w miłości Bożej, gdyż ta miłość Boga w Jezusie Chrystusie zawsze nam wybacza, kocha nas tak, że zawsze nam wybacza.
Drodzy bracia, wspominamy dzisiaj w Kościele św. Klarę z Asyżu, która - idąc w ślady św. Franciszka - porzuciła wszystko, aby poświęcić się Chrystusowi w ubóstwie. Św. Klara daje nam bardzo piękne świadectwo tej dzisiejszej Ewangelii. Niech wraz z Maryją Panną pomaga nam, abyśmy także nią żyli, każdy zgodnie ze swoim powołaniem.




czwartek, 8 sierpnia 2013

Po co bierzmowanie ? (1)


Pewnie wielu z Was zastanawia się jeszcze po co jest sakrament bierzmowania ? Być może rozważania ks. Piotra Pawlukiewicza tu zamieszczone pomogą komuś z Was odkryć prawdę, że bierzmowanie to nie temat wzięty z obłoków, w których bujają mądrzy teologowie, ale faktyczne źródło duchowej mocy, która może bardzo silnie wpłynąć na życie człowieka i pomóc w rozwiązaniu jego istotnych problemów. Ktoś powiedział, że sakrament bierzmowania to źródło mocy Ducha Świętego, które dla niektórych ludzi od samego początku jest skutecznie zamknięte. Źródło niby jest, ale nic z niego nie tryska. Może dlatego w ich sercach panuje dręcząca susza.
Zesłanie Ducha Świętego było niewątpliwie przełomowym momentem w życiu Apostołów. Po Jego przyjęciu bardzo wiele zmieniło się w ich życiu. Można powiedzieć, że już przez całe swe misyjne życie opierali się na darach, które wtedy otrzymali.
W następnych rozważaniach ks. Piotr postara się Wam pokazać jak otrzymane w nim dary mogą nam pomóc w codziennym życiu.