Licznik odwiedzin
czwartek, 20 lutego 2025
poniedziałek, 5 czerwca 2023
Bóg zmienił moje życie i chcę ci o tym opowiedzieć
Zaczęło się w Dzień Matki, a skończyło w Dzień Dziecka.
Przez tydzień na ulicach Poznania można było spotkać ludzi w zielonych koszulkach z napisem „Bóg zmienił moje życie”. To nie jakiś nowy modny fason, na który „zachorowali” poznaniacy, ale żywy Kościół, który postanowił wyjść na ulicę.
Misja Talitha Kum to
ewangelizacja miasta. Cel tej akcji jest prosty. Chodzi o to, by wspólnoty,
ruchy i stowarzyszenia mogły zrealizować to, czego tak naprawdę wszystkie
pragną. By powiedzieć wszystkim o tym, że doświadczyli spotkania z Bogiem, że
to zmieniło ich życie i teraz chcą się tym podzielić z innymi, by inni też
mogli otworzyć się na ta możliwość doświadczenia Bożej miłości.
Być rękami Boga
W różnych miejscach
Poznania pojawiali się, aby na wiele sposobów przekazywać mieszkańcom stolicy
Wielkopolski, że Bóg ich kocha, że ich życie ma sens. Ludzie z różnych wspólnot
archidiecezji poznańskiej zaangażowali się, by przez modlitwę, muzykę, sztukę,
taniec, wspólne piknikowanie i słowa, ale też konkretne gesty miłości wobec
ubogich, osób w zakładzie karnym czy w DPS-ach być rękami, nogami, ustami i
oczami Boga, który szuka każdego człowieka. Nie tylko przemawianie do człowieka
przekazuje prawdę o Bożej miłości, ale może przede wszystkim zatrzymanie się z
nim na chwilę w jego życiu – takim, jakie to życie jest. Zatrzymanie się i
wskazanie na źródło, z którego można czerpać nadzieję w codziennych trudach,
jakiekolwiek by one nie były. Bo tak właśnie robi Jezus.
– Ewangelizacja nie jest
ani pierwszym, ani najważniejszym zadaniem Kościoła. Ewangelizacja jest jedynym
zadaniem Kościoła – mówił bp Grzegorz Balcerek podczas mszy świętej
rozpoczynającej ewangelizację miasta, czyli Misję Talitha Kum. I dlatego w sumie prawie 200 osób z wielopolskich
wspólnot „zeszło z kanap”, zrezygnowało z odpoczynku po pracy, niektórzy
specjalnie na te dni wzięli urlop, właśnie po to, by to najważniejsze zadanie
Kościoła realizować. Każdy zgodnie z tym, czym żyje w swojej wspólnocie, zgodnie
z własnym charyzmatem.
Modlitwa o pokój
Mały kościółek w centrum
miasta jest jak oaza ciszy i wyspa światła, które wlewa się przez wysokie okna.
Na środku kościoła na sztaludze jest ikona Chrystusa a wokół ludzie słuchający
Ewangelii, zatopieni w modlitwie. W ostatniej ławce siedzi ksiądz, a po
przeciwnej stronie, też w ostatniej ławce, kobieta. Wzrok przyciągają jej
tatuaże. Wydaje się, że są z dwóch różnych światów, ale to nie przeszkadza im
modlić się o to samo – o pokój. Po to tutaj przyszli.
Modlitwa o pokój jest
jednym z elementów duchowości Wspólnoty Sant’Egidio. – Co miesiąc spotykamy się
tutaj, żeby modlić się o pokój w naszych sercach, miedzy nami i pokój na
świecie. Wierzymy, że modlitwa może zmienić wszystko i sprawić, że to, co wydaje
się niemożliwe, czyli świat bez wojen, jest czymś, co może się wydarzyć – mówi
Urszula ze wspólnoty.
Nie można oprzeć się
wrażeniu, że to rzeczywiście już wydarza się tutaj, między nimi. Może więc
rzeczywiście trzeba mieć nadzieję, że zaistnieje to także tam, gdzie nadziei na
pokój brak.
Nigdy w ten sposób nie myślałem o Bogu
Rozwozi jedzenie w
jednej z firm kurierskich. Zaczęli rozmawiać tylko dlatego, że Ola do niego
podeszła, kiedy czekał na kolejne zlecenie. W sumie nie miał w tamtej chwili
nic innego do roboty, więc mógł porozmawiać z dziewczyną. Czemu nie? Zapytała
go, czy wierzy w to, że jego życie może mieć nowy sens, że na swoje kłopoty
może spojrzeć zupełnie inaczej. Nie miał w planach wielkich zwierzeń, ale
trochę opowiedział o tym, że w sumie to do kościoła nie chodzi, ale gdzieś tam
wierzy, że jest Bóg. Nigdy jednak nie myślał o Nim, jako o kimś, kto może się
interesować jego życiem po to, by mu pomóc w taki sposób wewnętrzny, dać siłę.
Kiedyś zdarzyło mu się pomodlić o to, by uniknąć konsekwencji tego, co zrobił,
ale czuł, że Bóg go nie wysłuchał, bo jednak konsekwencje go dopadły. – Nigdy
nie pomyślałem o tym, że Bóg może jednocześnie pozwolić na to, żebym miał
problemy, a z drugiej strony wspierać mnie, żebym wyciągnął odpowiednie wnioski
i stał się bardziej odpowiedzialny, że może dać mi do tego siłę – opowiadał
Oli.
Ewangelizacja na ulicy,
podchodzenie ot tak, po prostu, do tych, którzy się zatrzymali, żeby zobaczyć
teatr, taniec czy posłuchać muzyki to ważny element ewangelizacji miasta. Może
monetami jest trochę nieswojo, ale znacznie częściej jest to zwyczajne zamienienie
ze sobą kilku życzliwych słów. A czasami takie spotkanie przeradza się w
naprawdę długą rozmowę, bo okazuje się, że tym, czego przypadkowo spotkana na
ulicy osoba najbardziej potrzebuje jest to, żeby ktoś jej wysłuchał.
Piknik na Krańcowej
Już zza bramy słychać
perkusję i czuć charakterystyczny zapach grillowanych kiełbasek. Na obrzeżach
miasta w ogrzewalni i schronisku dla osób w kryzysie bezdomności w środę był
wielki piknik z zespołem rockowym, który zagrał specjalnie dla nich koncert na
żywo. Był grill i świeżutkie drożdżówki. Panowie zaangażowali się we wspólne
grillowanie i serwowanie tego, co przyrządzono na grillu, a panie mogły ze
spokojem rozmawiać.
To jest właśnie to,
czego każdy człowiek jest spragniony, a zwłaszcza ten, który przez wielu jest
odrzucony i odpychany – rozmowy. Takiej zwykłej, w której pokazuje się zdjęcia
swoich dzieci, może wnuków, w której rozmawia się o przepisie na sałatkę i o ulubionej
sukience. Takiej, w której nie liczy się czasu, w której można się wypowiedzieć
tak, jak się potrzebuje i potrafi. I wreszcie takiej, gdzie naprzeciwko jest
człowiek, który słucha. Naprawdę słucha.
Dlaczego mówisz o Bogu?
– Jesteś piękną dziewczyną,
dlaczego tracisz czas na Boga? Przecież masz inne opcje. Możesz robić wszystko
– Ania wysłuchała komplementu, ale czuła, że mężczyzna uważa, że Bóg nie jest
potrzebny komuś, kto ma dobrą pracę, kto coś osiągnął i komu coś w życiu się
udało. Rozmawiali, siedząc na schodach niedaleko cukierni. Był naprawdę
zaintrygowany. Pytał, o co tak naprawdę chodzi w tym, że ktoś decyduje się na
bliską relację z Bogiem i co to w zasadzie oznacza.
Czasami ludzi
najbardziej zastanawia właśnie to, że chrześcijanin, zwłaszcza ten, który
decyduje się angażować w swoją wiarę, jest kimś takim jak każdy inny. Pracuje w
korporacji, chodzi w modnych ubraniach, pije kawę z papierowego kubka ze znanej
kawiarni, spotyka się ze znajomymi na grilla i generalnie może uchodzić za
zadowolonego z życia. I zaczyna mówić o Bogu. I po co? Pewnie poszedł z tym
pytaniem, które uderzyło w niego z siłą wodospadu we wtorkowe popołudnie.
Muzyka przemawia
Muzyka jest tym, co
dociera do głębi. Nawet jeśli nie zna się słów, języka to ona i tak dociera do
serca. Jak każdego dnia wieczorem w czasie trwania ewangelizacji miasta w farze
poznańskiej była msza święta a po niej uwielbienie Jezusa w Najświętszym Sakramencie.
Każdego dnia inny zespół, który wykonuje muzykę chrześcijańską, naprawdę
maksymalnie wykorzystywał ten czas, żeby zbudować atmosferę
modlitwy.
Ostatniego dnia już pod
koniec spotkania weszło dwóch mężczyzn. Może byli Holendrami, a może Belgami –
trudno było wyłapać słowa z ich rozmowy. Chyba przyszli pozwiedzać, ale stanęli
i po prostu patrzyli i słuchali muzyki. Wyglądali na zafascynowanych. Może
nawet lekko zszokowanych. Mimo wszystko nie wszędzie i nie zawsze można spotkać
tylu ludzi, którzy cieszą się, że przez dobrą muzykę uwielbiają Boga, dziękują
Mu i cieszą się, że mogą być w tym razem, we wspólnocie.
Ubodzy a jednak bogaci, bogaci a jednak ubodzy
„Nikt nie jest tak
bogaty, żeby czegoś nie potrzebował i nikt nie jest tak biedny, by nie mógł
czegoś dać” – te słowa często powtarzają Brazylijczycy z Przymierza
Miłosierdzia, wspólnoty, która koordynowała Misję Talitha Kum. I tak
rzeczywiście jest. Na ulicy w czasie rozmów był i bankowiec, który tęsknił za
rodziną, którą stracił. I był szef firmy przewozowej, którego zżerał stres.
Była też matka z dziećmi, która martwiła się chorobą w rodzinie, młode
małżeństwo informatyków, którzy nie mogą mieć dzieci. Były i osoby w kryzysie
bezdomności, uzależnione, pogubione.
Każdy w zasadzie
potrzebuje tego samego, choć w różnych odsłonach i w różny sposób to wyraża.
Potrzebuje uwagi, dobra i miłości drugiej osoby i ostatecznie także Osoby. Tej
Osoby, którą jest Bóg. Jednocześnie, nieco paradoksalnie, każdy z tych
potrzebujących ma już w sobie ten okruch dobra, którym może się dzielić i
wspierać innych. A przecież nie od dziś wiadomo, że miłość dzielona się
mnoży.
Żywy Kościół
– Chcę zaprosić każdego
z nas, wspólnoty, nas kapłanów byśmy naprawdę chcieli zrozumieć życie Chrystusa.
On jest w relacji z ludźmi. On oddaje życie za swój lud. I my jako
chrześcijanie możemy być w świecie wielkim znakiem życia. Ile osób i ile
historii odnaleźliśmy na ulicach? My nie chcemy zmieniać życia osób, ale chcemy
głosić Tego, który może to zrobić – mówił ojciec Pedro Morais, zastępca
prezydenta w Przymierzu Miłosierdzia, na zakończenie Misji Talitha Kum.
Ewangelizacja miasta to
nie akcja czy jakiś performance, który ma służyć autopromocji czy autokreacji.
Tutaj chodzi o to, by obudzić w chrześcijanach, w nas, naszą życiową misję.
Byśmy ją odnaleźli i zaczęli nią żyć. Byśmy odkryli miłość, jaką Bóg ma do
każdego z nas i byśmy chcieli powiedzieć innym, że z nimi jest podobnie.
– Misja Talitha Kum
kończy się tutaj. Ale kontynuuj tę misję w twojej pracy, w szkole, w twojej
rodzinie, w swoim kapłańskim życiu. W jaki sposób? Prowadząc wiele osób do
Boga, prowadząc wiele serc do Boga. Boga, który nie tylko nas przyjmuje, ale
ofiaruje się z miłości do każdego z nas – powiedział ojciec Pedro.
poniedziałek, 21 listopada 2022
ADWENT - rozpoczynamy nowy rok liturgiczny
W najbliższą niedzielę rozpoczynamy nowy rok liturgiczny, a wraz z nim okres ADWENTU.
Adwent
(łac. advenio - przychodzić) w Kościele katolickim jest to czas na duchowe
przygotowanie do powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa.
Okres Adwentu powinniśmy poświęcić na duchowe przygotowanie się
do grudniowych uroczystości i radosne oczekiwanie na narodziny Jezusa.
W
trakcie Adwentu w naszych kościołach odprawiane są Msze święte zwane roratami.
Odbywają się one o świcie i poświęcone są Matce Boskiej, na pamiątkę
zwiastowania archanioła Gabriela, który przyniósł jej nowinę, że zostanie Matką
Syna Bożego. Roraty to jednak nie jedyne tradycje związane z Adwentem. Z okazji
tego wyjątkowego momentu w roku przygotowuje się również specjalne wieńce
adwentowe. Najczęściej są one wykonane w formie okręgu, z gałązek jakiegoś
drzewa iglastego – nawiązują więc do tradycyjnej choinki. W wieńcu umieszcza
się cztery świece, które symbolizują cztery niedziele Adwentu. Co tydzień, w
niedzielę, zapala się kolejną. Pierwsza to Świeca Nadziei, druga – Świeca
Pokoju, trzecia – Świeca Radości, a czwarta to Świeca Miłości. Wyjątkową
symbolikę mają również poszczególne części wieńca. Zieleń gałązek symbolizuje
życie oraz nadzieję. Świece mają nawiązywać oczywiście do wiecznej Światłości,
forma wieńca, czyli okrąg oznaczają nieustający, powtarzający się cykl życia.
Innym
ważnym symbolem Adwentu jest lampion, z którym wierni przychodzą o świcie na
roraty. Wewnątrz umieszcza się zazwyczaj świecę lub żarówkę na baterię.
Lampiony oświetlają wnętrze kościoła w początkowej fazie nabożeństwa, kiedy to
światła pozostają przygaszone. Tradycja ta nawiązuje do przypowieści o pannach
roztropnych, które pamiętały o tym, aby z zapalonym światłem oczekiwać
nadejścia Oblubieńca.
sobota, 4 czerwca 2022
Zesłanie Ducha Świętego
wieczerniku apostołów zstąpił Duch Święty. Dokładnie tak, jak zapowiedział to Pan Jezus tuż przed Wniebowstąpieniem. Przypominamy siedem rzeczy, o których musi pamiętać katolik, gdy myśli o tym szczególnym wydarzeniu.
1.Dlaczego
„Pięćdziesiątnica”?
Święto Ducha Świętego obchodzimy pięćdziesiątego dnia
po Zmartwychwstaniu Pańskim. W języku liturgicznym święto Zesłania Ducha
Świętego nazywa się z tego powodu "Pięćdziesiątnicą".
Grecy mieli na to własne słowo – Pentecostes, czyli
pięćdziesiątka. Łacina przejęła to słowo, używając „Pentecoste”.
Pozostaje to nie bez znaczenia dla współczesnych katolików – cały
anglosaski świat obchodzi bowiem święto zwane w tym języku Pentecost, choć po
angielsku oczywiście nie oznacza to tego samego, co „pięćdziesiąt”. Włosi
obchodzą zaś święto Pentecoste – nie zmienili łacińskiego pierwowzoru. My mamy
„Pięćdziesiątnicę”.
2. Skąd
wzięła się alternatywna nazwa „Zielone świątki”?
Pięćdziesiątnica przypada w Polsce w okresie
najpiękniejszego, najbujniejszego rozkwitu przyrody – święto to obchodzimy
bowiem zwykle na przełomie maja i czerwca. Różne regiony Polski dopracowały się
nieco odmiennego obyczaju zielonoświątkowego, ale wszystkie łączyło uwypuklenie
radości z długo oczekiwanego, „zielonego” okresu w roku. Wieńce w ten dzień
zdobiły głowy dziewcząt, ludność wiejska w święto to urządzała też liczne
zabawy, oczywiście na zielonym łonie przyrody.
W zależności od regionu Polski „Zielone Świątki” nazywane
były dawniej również Sobótkami (południowa Polska) lub Palinockami (Podlasie).
Co ciekawe, tradycja Zielonych Świątek przetrwała również w Dolnej Saksonii
(Pfingstbaumpflanzen) oraz na zachodniej Ukrainie.
3. To jedna z trzech najważniejszych uroczystości w Roku Liturgicznym!
Trzy największe uroczystości roku kościelnego są
poświęcone trzem Osobom Trójcy Przenajświętszej: Boże Narodzenie jest świętem
Boga Ojca, bo świętem Ojcostwa Bożego – Ojciec Przedwieczny zsyła Syna swego
Jednorodzonego na ziemię, by grzeszną ludzkość odkupił. Wielkanoc jest świętem
Boga Syna, który po męce i śmierci krzyżowej uwieńczył dzieło Odkupienia
chwalebnym Zmartwychwstaniem.
Zielone Świątki wreszcie są świętem trzeciej Osoby
boskiej, Ducha Świętego, którego Ojciec i Syn zsyłają na świat, aby to, co
Ojciec stworzył, a Syn odkupił, zostało utwierdzone i poświęcone przez Niego.
4. Przed wojną
traktowano Święto Ducha Świętego
jak Boże Narodzenie i Wielkanoc
Przed wojną Zielone Świątki - podobnie jak Boże
Narodzenie i Wielkanoc - były świętami dwudniowymi. Drugi dzień (jako dzień
wolny) usunęli komuniści. Po 1989 r. nie było woli, by do dobrych tradycji
powrócić.
Reforma liturgii po Soborze Watykańskim II sprawiała
natomiast, że z kalendarza kościelnego zniknęła oktawa Zesłania Ducha Świętego.
Dziś zawsze obchodzimy Pięćdziesiątnicę de facto 49 dni po Zmartwychwstaniu –
jest to bowiem święto niedzielne - Niedziela Zesłania Ducha Świętego.
5. Jak Pismo Święte przedstawia
Zesłanie Ducha Świętego?
Dla przypomnienia, w Dziejach Apostolskich czytamy: „I
stał się z prędka z nieba szum, jakoby przypadającego wiatru gwałtownego, i
napełnił wszystek dom, gdzie siedzieli. I ukazały się im rozdzielone języki
jakoby ognia, i usiadł na każdym z nich z osobna: i napełnieni są wszyscy
Duchem Świętym i poczęli mówić rozmaitymi językami, jako im Duch Święty
wymawiać dawał” (Dzieje Ap., II, 2-4).
Ludzie zgromadzeni przed wieczernikiem uważali
początkowo, że apostołowie upoili się winem! Wyszedł do nich święty Piotr i
ogłosił im Jezusa Chrystusa. Mowa ta, nawróciła naraz trzy tysiące ludzi!
„Pokutę czyńcie, a niech ochrzczony będzie każdy z was w Imię Jezusa
Chrystusa... a weźmiecie dar Ducha Świętego” – rzekł do nich.
6. Tego dnia
narodził się Kościół
Według wielu pisarzy katolickich Pięćdziesiątnica jest
niczym innym jak dniem narodzin Kościoła. Wspomniane trzy tysiące nawróconych
rozmnożyły się z zadziwiającą prędkością. Nie musiało minąć pięćdziesiąt lat od
dnia pięćdziesiątnicy, by w każdym zakątku znanego wówczas człowiekowi świata,
usłyszano święte imię Jezusa Chrystusa.
Święty Jan Paweł II pisał, że choć Kościół narodził
się na krzyżu w Wielki Piątek, trwał w ukryciu. Swoje narodziny postanowił
ujawnić światu właśnie pięćdziesiąt dni później. Tego dnia – po ludzku –
narodził się dla całego świata.
7. Niech zstąpi Duch Twój – wołanie w wigilię
Zesłania
Wielu katolików doskonale pamięta słowa Jana Pawła II
z jego pierwszej pielgrzymki do ojczyzny, wypowiedziane w Warszawie. Papież
wołał wówczas: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch
Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! Telewizje i portale
internetowe pokazywały nam ten moment tysiące razy, potrafimy nawet zaintonować
go, tak jak Ojciec Święty. Ale czy pamiętamy, że słowa te – które z pewnością
znacznie przyczyniły się do zmiany polskiej rzeczywistości - wypowiedziane były
w wigilię Pięćdziesiątnicy właśnie? Tuż przed tymi słowami Jan Paweł II
mówił: I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja: Jan Paweł II
papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta
Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi:
Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój!
I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! Amen.
poniedziałek, 7 marca 2022
10 rad jak przeżyć Wielki Post
Jak dobrze przeżyć Wielki Post? Trzeba wyjść na pustynię. W internecie znajdziemy mnóstwo grafik i filmów przedstawiających sielską, piaszczystą krainę. Zapomnij o tym. To nie będzie przyjemne. Czeka Cię susza, ostre kamienie, głód i pokusy. Ale warto. Tylko tak zbliżysz się do Boga i ludzi. Musi boleć. Kilka wskazówek dla Ciebie zanim wyruszysz.
1. Nie reaguj od razu.
Rozpoczyna się Wielki Post. Masz w sobie mobilizację i
wiele dobrych chęci. Chciałbyś zacząć od pierwszego dnia. W końcu na co czekać?
A właśnie poczekaj.
Siostry Dominikanki mają piękną maksymę: “Nie reaguj od razu”.
PRZEmyśl, PRZEmódl i PRZEgadaj z przyjacielem albo duchownym.
Nie uciekaj od ważnych pytań. Czego teraz pragniesz? Co
chciałbyś osiągnąć? Jak chciałbyś przeżyć ten Wielki Post? Jaki Wielki Post w
Twoim życiu najlepiej wspominasz? Co się wtedy działo?
Zapisz to.
2. Sprawdź, co Bóg ma Ci do powiedzenia.
Często pochopnie podejmujemy wzniosłe postanowienia. A co na to
Pan Bóg? Czy zapytałeś Go wcześniej, do czego Cię zaprasza? A może chcesz
tylko, by pobłogosławił gotowy projekt “Wielki Post 2022”, który misternie
sobie ułożyłeś?
Pierwsze przykazanie u Żydów brzmiało “Słuchaj…”.
Znajdź u progu Wielkiego Postu przynajmniej pół godziny.
Usiądź z kartką i długopisem
Otwórz Pismo Święte i przeczytaj te fragmenty:
Zapisz to.
3. Rezygnuj, odpuszczaj, zostawiaj..
Jeśli chcesz przeżyć Wielki Post poprawnie, nie musisz
robić nic szczególnego. Wystarczy, że raz się wyspowiadasz i będziesz
zachowywać piątkowy post. Nic więcej. Do Ciebie jednak należy decyzja, czy
chcesz po prostu żyć poprawnie, czy może głęboko i owocnie.
Kościół zachęca do postu, a więc rezygnacji z czegoś.
Wróć do kartki papieru.
Pomyśl o swoim życiu. Wypisz wszystko to, z czego całkowicie
(przez 40 dni) lub częściowo (w niektóre dni, w pewnym stopniu) mógłbyś
zrezygnować. Chodzi tu tylko o zrobienie sobie takiej “burzy mózgu”.
Lista może zawierać takie rzeczy jak np:
Zwrócić uwagę, że na liście nie ma rzeczy z natury złych.
Zrób swoją listę. Niech będzie jak najdłuższa.
Chodzi przede wszystkim o pewne nawyki, które wypełniają Twoją
codzienność.
Chodzi o czynności, o których mówisz czasem: “To jest silniejsze
ode mnie”.
Na szczęście nie walczysz sam.
Czy lista już gotowa?
Wielki Post nie jest kursem rozwoju osobistego. Szczerze
odradzam próby poradzenia sobie ze wszystkimi sprawami, które
wypisałeś. Na pewno polegniesz.
Wybierz jedną, maksymalnie dwie rzeczy.
Przepisz je albo pokoloruj.
Bądź konkretny. Mówiąc “Ograniczę…”, “Będę mniej…” skazujesz się
na porażkę.
Porozmawiaj o tym, co wybrałeś z Bogiem. Jak chciałbyś to osiągnąć? Jak szatan kusi cię do tych nawykowych zachowań?
4. Rezygnuj, odpuszczaj, zostawiaj. MĄDRZE
Jak dokonać tego wyboru?
Zdecyduj się na wyrzeczenie, które będzie Cię kosztowało, które
zaboli, które odczujesz. Oczywiście, wiedząc, że nie jesteś przywiązany do
portali społecznościowych mógłbyś zechcieć zrezygnować z Facebooka. Potem
czułbyś satysfakcję i zadowolenie. Oto zrealizowałem postanowienie. Jestem
kimś.
Jesteś wtedy bogaczem wrzucającym swoje zbędne grosze do
skarbony (por. Mt 12, 41-44)
Nie podejmujesz ascezy po to, by dobrze się poczuć,
…a nawet nie do końca po to, żeby się “poprawić”. Na katechezie
żartuje się czasem, że “poprawić się” można jedząc w święta dużo smakołyków, bo
jesteśmy wtedy bardziej pulchni
A tutaj chodzi o MIŁOŚĆ.
Piękne, ogólne sformułowanie. A teraz konkrety.
Czy doświadczyłeś kiedyś jak cierpi najbliższa Ci osoba?
Nie wiedziałeś jak jej pomóc, ale chciałeś wczuć się w jej
sytuację, towarzyszyć jej i rozumieć.
Jeśli kocham Jezusa, albo choć trochę próbuję Go kochać, to
pragnę także głęboko i na serio być z Nim w drodze na Kalwarię i nieść Jego
krzyż.
Każde wyrzeczenie, które boli, to mały kawałek krzyża, który niesiesz z Chrystusem.
5. Podejmij pokutę. To niemodne, ale zbawienne.
Pokuta. Niemodne słowo. Kojarzy się archaicznie.
Nawet w Kościele coraz rzadziej wybrzmiewa.
Nie wspomnę już o słowie “przebłaganie”. Kiedy ostatnio go
użyłeś?
Nie chodzi jedynie o pokutę po spowiedzi.
Krzywdząc ludzi i zaniedbując dobro sprawiasz, że także im
łatwiej przychodzi zło.
To zło jest trochę jak koronawirus.
Nie masz pojęcia jak bardzo możesz go rozprzestrzenić.
Pierwszy krok to spowiedź. Nie odkładaj. Wyznacz sobie dzień.
Sprawdź wcześniej w jakich godzinach – najlepiej poza Mszą Świętą – możesz w
kościele przyjąć sakrament pokuty.
Potem będą kolejki. A ty chcesz przecież głęboko i owocnie, a
nie tylko poprawnie. Wracamy do wyrzeczeń. Nie podejmuj ich po to, by się
dowartościować. Będzie Ci łatwiej wytrwać jeśli ofiarujesz je na przebłaganie
za Twoje grzechy albo grzechy tych, których kochasz, również popełnione w
stosunku do Ciebie.
Mojżesz spędził wiele dni z Bogiem na Synaju. W tym czasie
niecierpliwy lud zaczął czcić innych bogów. Gdy Mojżesz dowiedział się o tym,
nie załamał rąk. Zaczął pościć. Koniecznie przeczytaj tę krótką historię (por.
Pwt 9, 12-19).
Stać Cię na to.
Możesz w tej intencji podjąć wyrzeczenie lub np. pójść na Ekstremalną Drogę Krzyżową.
6. Zadbaj o ciszę.
Bóg mówi do Ciebie codziennie. Mówi, a nie krzyczy.
My natomiast niejednokrotnie otaczamy się bodźcami, muzyką,
mediami.
One bywają jak świątynni przekupnie, którzy zagłuszają prawdziwy
głos Tego, którego przecież chcemy usłyszeć.
Wygospodaruj – jeśli to możliwe – stały czas w ciągu dnia –
godzinę lub dwie – na “przestrzeń ciszy”.
Nie chodzi o bezwzględne milczenie. Przestaw telefon w tryb samolotowy lub choćby wyłącz dźwięk powiadomień z Facebooka. Zwolnij. Jedz wtedy wolniej, myśl wolniej….
7. Post zrobił miejsce. Zapełnij je modlitwą.
Cisza to nie pustka.
Wielki Post zaprasza nas, byśmy odsunęli od siebie sprawy, które
nie są niezbędne, aby zrobić więcej miejsca Bogu i drugiemu człowiekowi.
Poznański egzorcysta, ks. Leonard Poloch często powtarza, że
jeśli będą momenty w ciągu dnia, kiedy my niczym szczególnym się nie
zajmiemy, wówczas zajmie nas demon (por. Łk 11,24-26).
Joel Block, znany amerykański psycholog napisał całą książkę o
tym, że poświęcając 15 minut dziennie na uważną i pełną miłości rozmowę z
drugim człowiekiem, można rozwijać trwałą więź.
Relacja to nie eventy. Relacja to nie zrywy. Relacja to
wierność.
Jeśli do tej pory nie modliłeś się codziennie z Pismem Świętym –
zacznij od 10 minut każdego dnia. Możesz zagłębić się w czytania mszalne
z dnia albo wybrać sobie np. Księgę Hioba.
10 minut. Nie więcej, ale wiernie. Choćby nie wiem co się
działo. Choćbyś był nie wiem jak zmęczony.
10 minut, nie więcej. Niech Ci to najpierw wejdzie w krew. Jeśli
zaczniesz od 20-30 minut, zniechęcisz się całkowicie przy pierwszych oschłościach.
Jeśli modlisz się już codziennie z Biblią – dodaj te dziesięć
minut do czasu, który spędzasz z Bogiem.
Możesz opowiadać sobie fragment, który przeczytałeś, tak jak w
dojrzałej relacji kiedy druga osoba parafrazuje to, co usłyszała, żeby się
upewnić, że dobrze zrozumiała.
Znasz języki? Przeczytaj te same fragmenty nie tylko po
polsku.
Powiedz Bogu co Cię porusza, a czego nie rozumiesz.
Tak powstaje więź.
Doświadczenie miłosierdzia jest możliwe tylko w kontakcie „twarzą w twarz” z Ukrzyżowanym. (…) Chodzi o dialog serca z sercem, przyjaciela z przyjacielem. Właśnie dlatego w okresie Wielkiego Postu tak ważna jest modlitwa. Jest ona nie tyle obowiązkiem, ile wyraża potrzebę odpowiadania na miłość Boga, która nas zawsze uprzedza i wspiera (…) Modlitwa (…) drąży nasze wnętrze doprowadzając do rozkruszenia zatwardziałości naszego serca, aby je coraz bardziej nawracać ku Niemu. Orędzie Papieża Franciszka na Wielki Post 2022.
8. Odklej się od siebie
Jałmużna też ma boleć.
Podobnie jest z ubraniami. Łatwiej oddać stare, przetarte niż te
najlepsze, ulubione.
Bóg oddał nam Swojego Syna – to, co miał najlepszego.
My też jesteśmy do tego zdolni.
Wielki Post nie jest treningiem SAMOrozwoju
Potępiony bogacz z ewangelicznej przypowieści nie zrobił nic
złego. Żył na swój sposób spełnionym życiem. On po prostu nie zauważył biednego
Łazarza leżącego u jego bram.(por. Łk 16,19-31).
On po prostu się nie rozejrzał.
W życiu [bogacza] nie było miejsca dla Boga, bo jego jedynym
bogiem był on sam (…) Choć dla bogacza [Łazarz] jest jakby niewidoczny, to dla
nas staje się znany i niemal bliski, staje się (…) darem, bezcennym bogactwem,
istotą chcianą, kochaną, zapamiętaną przez Boga” Orędzie Papieża
Franciszka na Wielki Post 2017
Masz jeszcze miejsce na swojej kartce papieru?
Zrób dwie listy: Wypisz najważniejsze dla Ciebie osoby, a
następnie ludzi, w pracy, w domu, w szkole czy w sklepie, którzy otaczają cię
na co dzień.
…
Gotowe?
Czy przyłapałeś się na tym, że nie znasz wszystkich imion osób z
drugiej listy?
Może trzeba to nadrobić. Oni wszyscy mają na imię Łazarz.
Zainteresuj się nimi. Czy sąsiadce ma kto zrobić zakupy? Czy
koleżanka, samotna matka daje sobie radę z dziećmi? Czy ekspedientka w sklepie
nie chodzi smutna?
Wiem, możesz nie mieć odwagi i siły na to wszystko. Ja nie
zawsze mam.
Ale ciepłym “Dzień dobry” i uśmiechem z głębi duszy zrobisz cuda.
9. Inwestuj w ilość, nie w jakość
Miarą sukcesu Wielkiego Postu nie jest ilość pobożnych praktyk,
jakie zdołasz podjąć przez 40 dni.
Jakość, jakość i jeszcze raz jakość.
Może zamiast pobiec rano na mszę, a stamtąd sprintem do pracy
czy szkoły, pójdź wieczorem lub innego dnia na Eucharystię lub drogę krzyżową. Przyjdź
15-20 minut wcześniej. Wycisz się. Zgłoś się do niesienia krzyża albo
świec. Bądź tam cały. Jezus zbawił Cię całym sobą i pragnie całego Ciebie.
10. Nie przestrasz się pokusy i upadku
Miarą sukcesu Wielkiego Postu nie jest także liczba popełnianych
grzechów.
Pokora, pokora i jeszcze raz pokora.
Upadłeś, znowu upadłeś. Czy te postanowienia mają sens?
Mają. Skoro upadłeś, to nie grozi ci pycha, i myślenie, że oto o
własnych siłach osiągasz duchowe wyżyny.(por. 2 Kor 12,7).
Miłość jest wysiłkiem i wytrwałością.
Wysiłek: Opieram się pokusie minuta za minutą, błagając w swojej
słabości wszystkich świętych, by przyszli z pomocą (por. Hbr 12, 4)
Wytrwałość: Nawet jeśli upadnę a więc zawiodę ukochaną osobę, to
nie zniechęcam się i cały czas chcę do niej wracać i doskonalić swoją
miłość. Przecież ona mnie przyjmie i przytuli.
Pokusy przyjdą. Bądź gotowy. Szatan bardzo nie lubi, kiedy pościmy.
Na początku postu możemy się czuć rozdrażnieni.
To boli nasz egoizm, którego właśnie przestaliśmy karmić.
Post podjęty z miłości niesamowicie zjednoczy Cię z Bogiem.
A może przy okazji zyska Twoje zdrowie. Ale to tylko drobiazg.
Podsumujmy:
Daj sobie czas na przemyślenie postanowień. Wsłuchaj się w Słowo
Boże. Wypisz na kartce możliwe wyrzeczenia. Wybierz jedno lub dwa – które
naprawdę odczujesz. Uświadom sobie dlaczego podejmujesz post.
Pokutuj za grzechy swoje i cudze. Stwórz przestrzeń ciszy.
Módl się regularnie Słowem Bożym. Skup się na ludziach wokół
siebie.
Przeżywaj nabożeństwa wielkopostne głęboko, a nie hurtowo
Nie daj się zmęczyć upadkami na swojej własnej drodze krzyżowej
Wielki Post jest trochę jak ciąża. O pewne rzeczy musisz
szczególnie zadbać, a od innych się powstrzymywać – a wszystko z miłości do
ukochanej Osoby, która mieszka w Tobie!
wtorek, 16 listopada 2021
Carlo Acutis misjonarz
« Proszę Pani, Pani syn to
szczególny chłopak ». Antonia Acutis, mama Carlo, słyszała to zdanie
niezliczoną ilość razy. Ale dlaczego « szczególny » ? Czyżby Carlo miał jakąś
cechę własną, coś specyficznego, co odróżniało go od innych ? Nie, tajemnica
Carlo ma imię: nazywa się Jezus. Od dnia I Komunii Jezus staje się jego
Przyjacielem przez duże P. Ostatecznie i na zawsze. Carlo, jako pasjonat nowych
technologii, jest jednym z pierwszych, którzy w pierwszych latach XXI wieku
używają Internetu do głoszenia Ewangelii. Carlo to geek Jezusa, cyber-apostoł,
którego papież Franciszek chce dać młodzieży jako wzór do naśladowania.
Odszedłszy w wieku 15 lat w wyniku ostrej białaczki, Carlo Acutis, ten bardzo
szczególny chłopak, został beatyfikowany w Asyżu 10 października 2020.
niedziela, 12 września 2021
PRYMAS TYSIĄCLECIA WYNIESIONY NA OŁTARZE
Sługa Boży kard. Stefan
Wyszyński zostanie wyniesiony
na ołtarze 12 września
2021 r.
Stefan Wyszyński przyszedł na świat 3 sierpnia 1901 roku we wsi